środa, 1 grudnia 2010

Zima zła...

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna! Nasza zima zła!
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa.. Nasza zima zła!
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma! 
Nasza zima zła!  
I do nas przyszła zima. Jest piękna, ale tylko wtedy, gdy nie trzeba wychodzić z domu. Strasznie utrudnia nam życie, gdyż drogi niestety pokryte są białym puchem. Trudno dostać się do szkoły i ze szkoły. Piaskarki jeżdżą owszem, ale z podniesionymi spychami:( No cóż, taka jest już nasza polska rzeczywistość. Osobiście nie przepadam za zimą, jestem typem zmarźlucha. Koniec narzekania, pora na zdjęcia.  
 

wtorek, 30 listopada 2010

Natalkowe wieści...

Prowadzenie 2 blogów mi nie wychodzi, teraz nie mam czasu nawet na ten jeden. Postanowiłam, że wrócę do pierwotnej formy i o wszystkim będę pisała tutaj:) Moja siostra skończyła niedawno 28 miesięcy i jest już bardzo mądrą dziewczynką, choć czasami bardzo upartą . Uwielbia układać puzzle, jeździć palcem (albo jak to ona mówi- pancem) po mapie i zagadywać wszystkich dookoła.






















sobota, 23 października 2010

Zaległości...

Jak obiecałam, nadrabiam zaległości, przez ostatni czas nazbierało się trochę tego:/ 


Kolczyki z kulą porcelany, kulkami marmuru i srebrnymi elementami.

Kolczyki z nefrytowymi kulkami i pastylkami z tygrysiego oka, wszystko oprawione w srebro.

Kolczyki z marmuru ametystowego i srebro.

Kolczyki z agatem i srebrnymi elementami.

Kolejne kolczyki z hematytem w roli głównej. Ostatnio spodobały się wielu paniom, więc powstały takie same, lecz troszeczkę zmodernizowane. Hematyt, Swarovski i srebro. 

Nareszcie weekend:)

Wreszcie nadszedł upragniony dzień każdego ucznia. Chwila odpoczynku po ciężkim tygodniu i czas na naładowanie akumulatorów na następny- jeszcze cięższy:/ Korzystając z chwili wolnego czasu jak obiecałam zaprezentuję nową biżuterię, stworzoną już jakiś czas temu, ale z powodu braku czasu nieopublikowaną:(
 ***
Na początek komplet mojej mamy. Plecione warkocze sieczki nocy kairu, kule 12mm noc kairu i srebrne dodatki. Komplet jest uzupełnieniem jej kreacji na Pasowanie Pierwszaków, których jest wychowawczynią.





poniedziałek, 18 października 2010

Byle do piątku!

Wpadam tu dzisiaj bardzo szybko, czas mnie goni. Ostatni rok w liceum to nie przelewki, chociaż rok temu wydawało mi się, że gorzej już być nie może. A jednak!!! Sprawdzian za sprawdzianem, do tego jeszcze kartkówki, odpowiedzi, czytanie lektur i powtórki do matury. To jest straszne, gdy przychodzi weekend nie mam na nic siły, nawet gdy mam wolny czas zaraz wypełniają go zaległe sprawunki. Obiecuję, że w ten weekend (wiem, dopiero jest poniedziałek,ale ja żyję już piątkiem) zajmę się zaległościami związanymi z blogiem, a jest ich dużo:) Czasami na jakiejś nudnej lekcji myślę co napiszę na blogu, ale po powrocie do domu zajmuję się bieżącymi zadaniami i nauką. W tym tygodniu mam 3 sprawdziany, z czego jeden na szczęście(lub niestety) mam już z głowy, następne w środę i czwartek:/ Teraz muszę już kończyć, do usłyszenia niebawem:) 

poniedziałek, 20 września 2010

Nowości.

Pogoda niestety nam nie sprzyja, złapała mnie choroba. Przesiaduję w domu i próbuję coś tworzyć. Na początku bardzo opornie mi to szło, ale na szczęście jakoś się rozkręciłam i powstało kilka par kolczyków. Nie mam pojęcia dlaczego tak ciężko mi to przychodzi. Ostatnio cierpiałam na brak weny, bo czasu miałam pod dostatkiem. 
Czasem taka przerwa dobrze robi, jak będzie w moim przypadku? To zostawiam bez komentarza...

Czerwone drewniane korale w srebrze.
Niebieskie drewniane korale w srebrze.
 Koral, swarovski i srebro.
 Niebieski koral i srebro.
Brązowa lawa wulkaniczna, fasetowane oponki howlitu turkusowego i srebrne elementy.
Hematyt, swarovski i srebrne elementy.
Noc kairu, srebrne przekładki i srebrne elementy.
Bursztynowe kule w srebrze.

niedziela, 5 września 2010

Twórcze nicnierobienie.

Ostatnio nie udało mi się stworzyć żadnej nowej biżuterii, lecz powstały w zamian kotyliony dla pierwszaczków mojej mamy. Ona nie mogła się do tego zabrać, więc jej obowiązek zrobienia tego spadł na mnie. Mamie zostało tylko naklejanie kółek. Rozetki miały być zielone...i były. Jest ich 20. Sami zobaczcie:)

sobota, 4 września 2010

ZDAŁAM!!!!

Wciąż w to nie wierzę i co jakiś czas zaglądam w kartę egzaminacyjną. Upewniam się czy to dalej prawda. Jestem już kierowcą, właściwie w teorii tak, lecz w praktyce muszę czekać jeszcze 2 tygodnie na wydanie mojego prawa jazdy:) Do samego końca trwania egzaminu, nawet po wjechaniu na teren WORD-u  myślałam, że tym razem się nie uda. Zostałam mile zaskoczona i już teraz wiem jak wyglądają łzy szczęścia:) Jestem tak szczęśliwa, że od wczoraj nie wiem co mam ze sobą zrobić:) Wszystko to zawdzięczam mojemu instruktorowi, w końcu to on mnie nauczył tak jeździć. Przykro mi było się z nim rozstać, no ale coś się kończy, a coś zaczyna. W moim przypadku rozpoczęła się możliwość samodzielnej jazdy samochodem, no ale i tak będzie mi brakowało go na siedzeniu pasażera:)

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Wróciłam!!!

Wróciłam chyba na dobre, ostatnio tyle się działo, że nie miałam czasu nawet na pisanie. Teraz, gdy wakacje niestety się skończyły i trzeba będzie wrócić do rzeczywistości. Szkoda będzie zostawić zajęcia, które zajmowały nam większość czasu, no, ale mówi się trudno:) Przez minione dwa miesiące z zapałem uczyłam się jeździć i szczerze mówiąc teraz będzie mi tego brakowało, trafiłam na świetnego instruktora, z którym o wszystkim można było porozmawiać. Teraz mogę się tylko zdać na łaskę taty, a właściwie mamy, bo ona najwięcej czasu spędza w naszym samochodzie, którego niestety nie można w jednym czasie podzielić na 3. Właściwie na 2, bo ja jeszcze nie mam papierka w ręku, no ale bez tego nie mogę się poruszać po drodze. Szkoda, jakby nie było potrafię już jeździć. W najbliższy piątek tj. 3 września podsumuję swoją wiedzę i zetknę się oko w oko z egzaminatorem. Wiem, że nie będzie łatwo, bo słuchając opowieści znajomych właśnie o egzaminie na prawo jazdy, aż jeżą się włosy na głowie. Liczę na to, że trafię na jakiegoś o dobrym sercu i zdam. To pierwszy, ale nie ostatni ważny egzamin w tym roku szkolnym, ponieważ została mi ostatnia prosta do MATURY. Już zaczynam się bać, trzeba się będzie jeszcze bardziej przyłożyć do nauki, bo od tego egzaminu będzie zależała moja przyszłość, to na jakie studia się dostanę, co będę robiła w przyszłości. A nie powiem, chciałabym robić kiedyś coś ciekawego i coś z czego będę się mogła później utrzymać. W życiu niestety często nie można połączyć ze sobą tych rzeczy razem. Chociaż nie ukrywam, że chciałabym taką mieszankę stworzyć i mam nadzieję, że nie będzie wybuchowa:)
Jeżeli chodzi o moje artystyczne zamiłowania to przez wakacje wszystko stanęło w miejscu i to nie dlatego, że nie było z czego robić, tylko dla tego, że nie miałam jakoś cierpliwości,ani czasu do "dłubania". Za każdym razem, gdy chciałam coś stworzyć, coś szło nie tak i dawałam sobie z tym spokój. Może teraz napłyną jakieś nowe zamówienia i zacznę coś robić. Może to, że nie robiłam nic jest nieprawdą. Dzięki wspaniałemu prezentowi od mojej kochanej cioci zaczęłam swoją przygodę z decoupage. Jeszcze nie udało mi się stworzyć nic konkretnego, ale to już tylko kwestia czasu. Najważniejsze, że zaczęłam już coś modernizować, ale o tym w najbliższych postach.
Zaczęłam o moich 18-nastkowych prezentach, dostałam ich wiele. Wszystkie szalenie mi się podobają i są wyjątkowe. Nie jestem chwalipiętą, ale są takie śliczne, że chociaż częścią muszę się pochwalić:)
Moje 18-nastkowe szaleństwo, zdmuchnięcie 18-nastu świeczek:)

Wygląda prześlicznie, gdy wieczorem zapali się wszystkie świeczki.
Kolejny aniołek do mojej kolekcji.
I jeszcze egzotycznie wyglądający kwitek- Oplątwa:)

Rety, to chyba najdłuższy post w moim życiu:)

piątek, 6 sierpnia 2010

Jeden krok do dorosłości

Urodziłam się 18 lat temu 7 sierpnia o godzinie 4.00. Za cztery i pół godziny zacznie się moje "dorosłe" życie. Nie wiem czy mam się cieszyć, czy raczej nie. Podobno po 18 czas szybciej ucieka, mam nadzieję, że to nie jest prawda. Póki co cieszę się jeszcze dzieciństwem:) Dzisiaj odbyła się impreza urodzinowa dla najbliższych koleżanek, moim zdaniem całkiem udana. Miałyśmy troszkę czasu, by porozmawiać, pośmiać się i poplotkować:)Całkiem inaczej chodzi się na 18-nastki innych, a na swoją szczerze mówiąc jakoś nie miałam ochoty iść:) Dostałam wiele prześlicznych prezentów, za które jeszcze długo będę dziękować dziewczynom. DZIĘKUJĘ!!!! Krótka fotorelacja z moich urodzin: