Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od siebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od siebie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 kwietnia 2013

Znalazłyśmy wiosnę

Pogoda w tym roku zrobiła Nam niespodziankę, dopiero teraz jest ciepło. Jeszcze 2 tygodnie temu chodziliśmy w kozakach i zimowych płaszczach, by dzisiaj rozebrać się, ponieważ termometr wskazywał 27'C. Osobiście wolę, gdy jest ciepło, dlatego też bardzo się cieszę z tego powodu :) Uwielbiam wiosnę!!!

2 tygodnie temu 


Dzisiaj



sobota, 29 grudnia 2012

Świąteczne migawki

Święta, Święta i po Świętach. Te magiczne dni już niestety minęły, zostały tylko wspomnienia i zdjęcia. Zdjęć w tym roku jest niewiele, ponieważ fotografowi nie udało się zrobić ciekawych ujęć, większość wyszła niewyraźna. To co udało się uratować przesyłam Wam :)

 Nasza rodzinka
 Drugie ujęcie (wersja jakby radośniejsza :))




 

 Kolejny aniołek do kolekcji





Tym słodkim akcentem kończę dzisiejszy wpis. To mój pierwszy sernik. Znalazłam w sieci przepis na sernik orzechowiec, a z racji tego, że uwielbiam oba te ciasta postanowiłam, że go upiekę.
 Poniżej przepis i link do bloga z cudownymi wypiekami:)



Przepis skopiowany z blogu Moje Wypieki
Składniki na spód:

  • 1¾szklanki pokruszonych ciastek digestive
  • 1/3 szklanki rozpuszczonego masła

Składniki na spód wymieszać, wcisnąć w dno formy (tortownicy) o średnicy 23 cm. Podpiec w temperaturze 175ºC przez 6 minut.

Składniki na masę orzechową:

  • 2/3 szklanki golden syrupu
  • 1/3 szklanki roztopionego masła
  • 1 łyżka ciemnego brązowego cukru
  • 2 jaja
  • 1,5 szklanki posiekanych orzechów włoskich (lub innych)
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Wszystkie składniki wymieszać, podgrzać, gotować 8 - 10 minut do zgęstnienia, ciągle mieszając. Wylać na podpieczony spód i odstawić na bok.

Składniki na masę serową:

  • 750 g sera śmietankowego (używam zmielonego już twarożku 'President')
  • 1 szklanka brązowego cukru
  • 2 łyżki mąki
  • 4 jajka
  • 2/3 szklanki kremówki
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Twarożek ubić, dodawać stopniowo cukier, mąkę, jajka wbijać po jednym i dalej miksować. Na koncu wlać kremówkę i ekstrakt z wanilii, zmiksować. Masę serową wylać na masę orzechową.

Piec 1 godzinę w temperaturze 175ºC. Wystudzić i trzymać w lodówce minimum 4 h przed podaniem.

wtorek, 26 czerwca 2012

Komunia Emilki

Już dawno miałam podzielić się zdjęciami z rodzinnego święta - I Komunii Świętej mojej kuzynki Emilki. Uroczystość odbyła się 13 maja . Oto zdjęcia z tego pięknego dnia: 





poniedziałek, 8 sierpnia 2011

CIĄGŁE ZMIANY i zaniedbanie

Ojej…. Jak dawno mnie tutaj nie było. Nie będę się usprawiedliwiać tym, że nie miałam czasu, czy możliwości napisania czegokolwiek na blogu. Prawda jest taka, że jestem leniwa, a nawet bardzo… Często po wejściu na bloga miałam ochotę coś napisać, lecz po włączeniu edytora ta ochota znikała. Podziwiam osoby, które potrafią się zmobilizować i codziennie wprowadzać zmiany na swoim blogu. Ja niestety tego nie potrafię i potem gromadzi się tyle rzeczy, że nie wiem od czego zacząć.
 Hmm… może zacznę  od tego co ostatnio było dla mnie najważniejsze. Otóż oficjalnie od 25 lipca jestem  studentką pierwszego roku studiów na kierunku Finanse i Rachunkowość w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Generalnie nic się w moim życiu nie zmieniło, ale jednak jest to jakaś zmiana. Zawsze ciężko znosiłam jakiekolwiek zmiany. A teraz dużo się zmieni… moja spokojna egzystencja na „łonie natury” (czyt. mieszkanie na wsi) zmieni się w wieczną gonitwę, to na tramwaj, to na pociąg. Piękny widok z okna przeistoczy się w szarą miejską rzeczywistość. A przede wszystkim będę daleko od domu, a tego nie lubię najbardziej. Nie wyobrażam sobie mojego nowego życia. Swoją drogą miło będzie przeczytać ten wpis za kilka lat, kiedy to będę już studentką- weteranką i nic nie będzie mi straszne. Póki co stresuję się pierwszym dniem na uczelni, każdy pewnie powie, że nie ma czym, ale jakby nie było to jest coś nowego. Nowi ludzie, nowe otoczenie, jednym słowem wszystko nowe....
Kolejną ważną sprawą jest to, że wczoraj rozpoczęłam mój ostatni „nasty” rok życia. Wiem, że teraz już nie ma odwrotu, niedługo będę zmuszona do podejmowania samodzielnych decyzji. Wczoraj nie dmuchałam świeczek, więc nie mogłam wypowiedzieć życzenia.  Mam ich kilka, ale z racji tego, że podobno nie można ich nikomu zdradzić, nie mogę o tym tutaj napisać…


Jedyną rzeczą, która nie zmieniła się przez ostatni miesiąc jest to, że w dalszym ciągi niestety nie stworzyłam żadnej nowej biżuterii. To mnie smuci najbardziej. Mam trzy skrzynki kamieni w różnych kształtach i kolorach, ale cierpię na deficyt srebra. Oczywiście najprościej byłoby zamówić co nieco tego srebrzystego metalu, ale przedzieranie przez dziesiątki stron jest dość męczące i dlatego przeważnie sobie to odpuszczam. Jednak świadomość, że te piękne minerały się marnują jest dobijająca, dlatego też gdy skończę pisać ten post postaram się zamówić co nieco. Muszę wykorzystać czas kiedy mam zapał, ponieważ po maturze chyba się on we mnie „wypalił”. Wmawiam sobie, że trzeba po tym (tzn. po maturze) odpocząć, ale ileż można odpoczywać?? W życiu nie miałam takich długich wakacji, a może to dlatego?? Nie wiem… Nie było tak, że nie robiłam nic, zajmowałam się siostrą, robiłam porządki, pracowałam, tak… pracowałam, byłam na wakacjach i robiłam wiele innych rzeczy. Nie można powiedzieć, że się leniłam, bo każdy kto mnie zna wie, że nie potrafię usiedzieć w miejscu przez dłuższy czas, moje ręce potrzebują zajęcia. Oooo… właśnie sobie przypomniałam, że nie siedziałam  ostatnio bezczynnie- zajęłam się decoupage’m.  Ale o efektach w następnym poście, bo ten jak na moje możliwości jest i tak długaśny. Zapamiętajcie go, bo taki już chyba szybko się nie powtórzy.
I na tym kończę dziś ten długi post.

środa, 20 kwietnia 2011

Ostatnia prosta

Ostatnio bardzo rzadko tu zaglądam, ale nie jest to spowodowane lenistwem, czy zakończeniem mojej "przygody" z blogowaniem. Wynika to jedynie z  tego, że brakuje mi czasu. Ostatni miesiąc był dla mnie wyjątkowo ciężki, zbliżające się zakończenie roku szkolnego skłoniło nauczycieli do wzmożenia kartkówek, sprawdzianów i zainteresowania się ocenami uczniów. Jak każdy maturzysta chciałam, by moje ostatnie szkolne świadectwo było jak najlepsze. Swój cel osiągnęłam, nie mam idealnych ocen, mogło być lepiej, ale w liceum nikt nie spodziewa się 6 czy samych 5. Mogę powiedzieć, że jestem z siebie zadowolona, zrobiłam wszystko co mogłam i to się liczy najbardziej. Może głupio to zabrzmi, ale szkoda mi opuszczać szkołę. Mam z nią związanych wiele wspomnień. W liceum poznałam wielu wyjątkowych ludzi, którzy podzielają moje zainteresowania, zaprzyjaźniłam się i mam nadzieję, że ta przyjaźń nie skończy się wraz z opuszczeniem szkolnych murów... Za 8 dni uroczyste zakończenie roku szkolnego, już dziś mieliśmy "wolne". Zrobiłam sobie dzień błogiego lenistwa, ale nazajutrz zabieram się do ciężkiej pracy. Dzień mija za dniem, a czasu coraz mniej, matura za 12 dni, a zegar jakby przyśpieszał.  Chcę zdać ten egzamin jak najlepiej, by potem dostać się na studia, które w przyszłości zagwarantują mi dobrą pracę. Nie powiem, jest to ciężki wybór... Szkoły wyższe oferują wiele kierunków, ale ja nie mogę się na nic zdecydować. Zadaję sobie wiele pytań, na które nie mogę znaleźć rozwiązania. Ciężko jest decydować o swojej przyszłości...... W ramach odstresowania zrobiłam porządki w biurku, posegregowałam książki, wyrzuciłam niepotrzebne zeszyty i skupiłam się na maturalnych przedmiotach tj. polski, matematyka, niemiecki i geografia. O dziwo zamiast ubyć, przybyło mi książek....
To są właśnie moje biurkowe rewolucje podczas wielkiego sprzątania. Teraz książki są już na swoim miejscu, niepotrzebne rzeczy wyrzucone, a ja mogę delektować się herbatą z cytryną i spokojnie zacząć się uczyć.
W tym roku nie mogę lenić się przez święta, muszę naruszyć porządek w biurku i każdą książkę przeczytać, nauczyć się najważniejszych rzeczy i przygotować się jak należy do matury. 
Proszę trzymajcie kciuki, pozdrawiam :)


P.S. Następny wpis po maturze, czyli ok. 24 maja.. Do usłyszenia !!!!!

piątek, 8 kwietnia 2011

Urodzinowo.

Moja mama obchodzi dziś urodziny, w ramach prezentu kupiłam pięknego storczyka i zrobiłam wraz z siostrą mały tort. To był mój pierwszy samodzielny wypiek i choć jestem "antytalenciem" kulinarnym coś udało mi się stworzyć. Co więcej to COŚ dało się zjeść i prawdę powiedziawszy nawet było smaczne :)
Mój tort to trójwarstwowy biszkopt przekładany masą krówkową, bitą śmietaną z polewą czekoladową i pomarańczami, które zneutralizowały słodkość tego wszystkiego ;P
 


Korzystając z okazji pochwalę się moim pierwszym samochodem (nie uważajcie, że jestem chwalipiętą, jestem po prostu szczęśliwa). Teraz bez obaw mogę sama już wszędzie pojechać. Mam swoje małe, zwinne autko i skaczę z radości :)



wtorek, 8 marca 2011

Tulipany na Dzień Kobiet

Dziś krótko, ponieważ lawina sprawdzianów już zaczęła się sypać i pracy jest bardzo dużo.
Uwielbiam tulipany w każdym kolorze i dziś je dostałam. Są piękne....


Wszystkim kobietkom dużym i małym życzę wszystkiego najlepszego w dniu naszego święta :)
 


sobota, 5 marca 2011

Zaległe zdjęcia.

Jeszcze przed feriami dostałam płytę ze Studniówki, a właściwie płyty od kamerzysty i fotografa. Film obejrzałam już kilka razy i za każdym następnym podoba mi się bardziej :)  Jest świetnie zmontowany i przyjemnie się go ogląda. Filmu niestety nie pokażę, ale przynajmniej pochwalę się zdjęciami.



"Bo śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej"

"Jedzie pociąg z daleka..."

czwartek, 3 marca 2011

Tłustoczwartkowo/pracowicie/jubileuszowo

Dziś Tłusty Czwartek, rzekomo można objadać się pączkami bez obawy o kalorie. Ta, jasne..... Chociaż z reguły nie jadam pączków, to dzisiaj się skusiłam. Te smakołyki smakują w ten dzień wyjątkowo, szczególnie jeśli są świeże i cieplutkie, a u mnie właśnie takie były XD

Te smakołyki i pyszna herbata umilały mi czas nauki, która przedłużała się bardzo. Niestety do matury zostało już tylko 60 dni...... a pracy jest co nie miara..... Nie mam czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, dlatego też na moim blogu nie pojawiają się nowe prace. Z utęsknieniem czekam na końcówkę maja, kiedy to już będę miała już maturę z głowy. W szkole zostały już wywieszone listy z terminami matur:

Tradycyjnie wszyscy maturzyści zaczynają od j.polskiego (4 maja), matematyki (5 maja), następnie 11 maja zdaję j. niemiecki i 13 maja geografię. Matury ustne są ustalane indywidualnie, 6 maja będę się stresować przed j. niemieckim , a j.polski 24 maja będzie moim ostatnim egzaminem.

*******
Dzisiaj jestem kierowcą z pół-rocznym doświadczeniem. To nieprawdopodobne jak ten czas szybko upływa, jeszcze niedawno stresowałam się przed egzaminem :) Te pół roku było potrzebne moim rodzicom na oswojenie się z faktem posiadania przeze mnie prawa jazdy. Nareszcie zrozumieli, że na prawdę potrafię jeździć i pozwalają mi samodzielnie zasiadać za kierownicą. Te pół roku to także czas intensywnego oszczędzania na mój własny samochód, już niewiele mi brakuje i mam nadzieję, że w bliskim czasie będę już mogła jeździć swoim autkiem:)

poniedziałek, 21 lutego 2011

Aniołowo z nutą słodkiej pomarańczy.

Ubiegły weekend minął nam (czyt. mojemu tacie, mamie, siostrze i mi) z zawrotnym tempem, a to za sprawą malowania mojego pokoju. Pożegnałam się z moim ulubionym słonecznym kolorem i zastąpiłam go piękną pomarańczą. Od dawna marzyłam o takim odcieniu, lecz nigdy nie udawało nam się takiego uzyskać. Nigdy nie mogę wybrać koloru z gotowych farb, więc tato zawsze je dla mnie miesza (dobrze, że mam taką możliwość XD ). Tym razem też nie wybrałam standardowego koloru, jak zawsze sami udoskonalaliśmy barwę i tym razem wyszło nam nie tak jak chcieliśmy :/ Zamiast pomarańczy uzyskaliśmy brzoskwinię, co mnie niestety nie zadowalało. Wybraliśmy się do naszego rodzinnego sklepu "Punexu " i o dziwo znalazłam kolor z palety Malfarbu- Słodka pomarańcza. Ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, bo mój pokój najlepiej wygląda w takich ciepłych odcieniach. Po całodniowym boju stoczonym z pędzlami, farbą i innymi specyfikami efekt był zniewalający. Bardzo mi się podoba i jestem bardzo zadowolona z tej zmiany :)


Osoby, które mnie znają, wiedzą, że uwielbiam anioły pod każdą postacią. U mnie w pokoju i ich nie może zabraknąć. 


Kuferek na biżuterię też przeszedł metamorfozę, oczywiście dodałam motyw aniołów :) Od dawna chciałam go "udoskonalić", średnio mi to wychodziło. Z tym pomysłem trwałam od wakacji, gdy ciocia pokazała mi metodę decoupage. Wreszcie zaczęłam ją zdobić, jeszcze nie jest zrobiona tak jak należy, ale już wygląda lepiej niż dotychczas. Z różowej szkatułki wyszło mi takie coś:


Wcześniej wyglądał tak:


Pokażę jeszcze mojego pomocnika, który doskonale wcielił się w swoją rolę i malował po każdej ścianie swoim własnym, małym wałeczkiem :P