niedziela, 23 stycznia 2011

Studniówka

Już po studniówce, moje czarne scenariusze na szczęście się nie sprawdziły. Bawiliśmy się fantastycznie do białego rana. Polonez wyszedł chyba tak jak powinien, pomimo szybkiego tempa narzuconego przez pierwszą parę :) Nasza wychowawczyni i zaproszeniu nauczyciele też byli zadowoleni. I chyba o to w tym wszystkim chodzi. Najważniejsza jest dobra zabawa:) Nie mogę doczekać się zdjęć od fotografa i filmu od kamerzysty. No, ale trochę trzeba poczekać.




piątek, 21 stycznia 2011

Jeszcze dzień....

Już jutro studniówka, a ja nie wiem za co się zabrać. Mam dzisiaj wiele do zrobienia. Muszę pomalować włosy, zapakować prezenty dla rodziców i zrobić podziękowania dla koleżanek. Dobrze, że biżuterię zrobiłam wcześniej:) Dlaczego wszystko zawsze robię na ostatnią chwilę??
Stresuję się jutrzejszym dniem, boję się, że polonez nie wyjdzie tak jak trzeba, że się przewrócę w moich mega wysokich szpilkach i mam jeszcze kilka czarnych scenariuszy.
Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku:)


Na początek moja studniówkowa biżuteria.
Białe perły w różnych rozmiarach i duże kule Hematytu (14mm, bo już większych nigdzie nie znalazłam), do tego małe kryształki Swarovskiego Cristal AB.




Wymyśliłam, by podziękować rodzicom podczas przemówień.
Kupiłam potrzebne rzeczy i zrobiłam małe prezenciki.
Myślę, że rodzice będą mile zaskoczeni. 



sobota, 15 stycznia 2011

Przygotowania studniówkowe.

Moja nauka w liceum powoli dobiega końca, za tydzień będę bawiła się na pierwszym ważnym balu w moim życiu. 
Za tydzień moja  STUDNIÓWKA!!!  
Przygotowania rozpoczęły się w już dawno, było szukanie sukienki, projektowanie biżuterii, dobieranie fryzury i innych dodatków i dużo przymierzania, aż w końcu po wielu "bojach" wszystko zostało znalezione. Sukienka wymagała niewielkich poprawek, ale już wisi w szafie i czeka na sobotę. Wtedy dołączą do niej biżuteria ( którą mam nadzieję zdążę zrobić), buty, fryzura, makijaż i będę gotowa na wielkie wyjście. Potem będzie już tylko świetna zabawa do białego rana i dużo wspomnień na resztę życia. 

  

 Nie wierzę w zabobony, ale jak każdy maturzysta wolę nie sprawdzać, czy się one sprawdzają. Traktuję je z przymrużeniem oka, ale niektóre z nich zamierzam uwzględnić podczas moich przygotowań do studniówki. Założę czerwoną bieliznę, która ma przynieść szczęście na maturze, do tego ostatnio zakłada się jeszcze czerwoną podwiązkę. Myślałam, że jest ona przeznaczona tylko dla panny  młodej, no ale skoro moje koleżanki zakładają to ja nie chcę iść bez niej. Ku mojemu zdziwieniu ma ona znajdować się na lewej nodze, ponieważ inaczej przyniesie pecha. W mojej garderobie znajdzie się też coś pożyczonego, jeszcze nie wiem co, ale na pewno czegoś będę potrzebować. Niektóre z tych "złotych rad" są przesadzone, bo kto będzie chodził z czerwoną nitką na lewym nadgarstku aż do matury?, albo która dziewczyna nie zdejmie mega wysokich szpilek przez całą noc? Absurdem według mnie jest też zakaz ścinania włosów aż do matury. Nie wyobrażam sobie siebie z 3 miesięczną grzywką, która pewnie sięgałaby mi szyi. Ale są na pewno osoby, które będą przestrzegały wszystkich zabobonów.  Myślę, że żadne z nich nic nam nie pomogą, gdy nie przysiądziemy do nauki i przez te ostatnie 100 dni nie będziemy ciężko pracować.