piątek, 19 lutego 2010

Wiosny, wiosny...

Za oknem 10*C. Na ulicach pozostałości po śniegu, momentami kapiący na głowę deszcz:/ Nie cierpię takiej pogody, choć mogę się poświęcić pod warunkiem, że nie będzie już zimy. Słyszałam jednak na którymś kanale w telewizji, że zima ma potrwać jeszcze 5 tygodni...Tego już za wiele:/ Dziś trochę pesymistycznie, ale to przez tą pluchę na dworze i trwające już od dawna zimno. Jako, że jestem człowiekiem ciepłolubnym, kochającym słońce i przyjemne jego promyki mam tej zimy stanowczo DOŚĆ!!!! Na mój humor działa także powrót do szkoły. Może myślicie, że powinnam się cieszyć, bo rozpoczął się weekend, ale niestety nie cieszę się.  W przyszłym tygodniu zebrały się nam najgorsze z możliwych sprawdzianów: historia, polski i chemia. Materiału mnóstwo, a przerwy między klasówkami krótkie- wtorek, środa i piątek. Już dziś zacznę się uczyć, ale tak strasznie mi się nie chce, najchętniej odespałabym cały tydzień. Wczoraj byliśmy z klasą na lodowisku, był to krótki odpoczynek od szkoły w pierwszym tygodniu po feriach. Jeździliśmy przez 2 godziny po lodzie, a obolałe ręce i nogi są zaś dowodem na to, że bardzo dobrze się bawiliśmy.
 
Wszyscy wróciliśmy zadowoleni, tylko jedna koleżanka trochę poturbowana. Wycieczka udała się.
Korzystając z ostatnich dni mrozu wybraliśmy się też w niedzielę na spacer.

 
To kawałek naszego ogrodu w zimowej scenerii, mam nadzieję, że zrobi  się ciepło i niedługo będziemy sadzić kwiatki:)

 
  
I nasze małe dzieciątko, któremu nie chce się samemu chodzić po śniegu, zresztą mi w takim kombinezonie też nie by mi się nie chciało:)

 
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz