Niedziela minęła leniwie, zresztą jak zwykle. Skończyłam czytać "Kordiana", nauczyłam się sływek z niemieckiego i zdążyłam nawet pouczyć się z wosu. Wszystkie partie polityczne i ich programy niestety nie weszły mi do głowy tak łatwo, więc dałam sobie spokój. Jako, że miałam więcej czasu zrzuciłam zdjęcia z aparatu na komputer. Wczoraj pokazywałam biżuterię to dzisiaj dla odmiany Natalka.
Jedz misiu, jedz!!!
Jesienny spacer i ulubiona zabawa Natalki-liście.
Tuż po kąpieli-różowy kapturek.
I jeszcze nowe zdjęcie Frania, jak te dzieci szybko rosną.
I jeszcze na koniec ciągnący się od 2 tygodni remont budynku.
Przed
Po
Elewacja jeszcze nie skończona, gdy pracownicy zdejmą rusztowania pokażę efekt końcowy.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz