I mamy zimę. Za oknem -5'C, szron na ziemi, samochodach, dachach... Wczoraj troszkę przupruszyło, a dzisiaj padał tylko śnieg z deszczem. Dzięki temu, że zrobiło się zimno prace remontowe zakończyły się aż do przyjścia ciepła. Szkoda, bo zostało już tak niewiele pracy:(
Przez tą pogodę dopadło mnie jakieś przeziębienie, zostałam z Natalką dzisiaj w domu. Razem obserwowałyśmy padający śnieg. Płatki śniegu roztopionego przez deszcz zatrzymywały się na oknie dachowym. Zostało o uchwycone na powyższym zdjęciu.
Wczoraj Natalia po raz pierwszy świadomie zobaczyła zaczątki śniegu, ale miała zabawę...Z mamą zrywały gałązki na dekoracje świąteczne i wracały z rózgami:)
Po powrocie do domu moja mała siostra wzięła się za przedświąteczne porządki. Później przyszedł czas na odpoczynek i szperanie w mojej szkatułce z biżuterią.
Ja w tym czasie próbowałam sił w szydełkowaniu, widać z jakim efektem zakończyłam pracę, jednak i z tego jestem zadowolona. Chciałam w tym roku zrobić takie gwiazdki jakie wklejam poniżej, ale to chyba będzie możliwe za rok.
Nie pamiętam skąd jest to zdjęcie, mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za użycie na moim blogu jego dzieła, jakże pięknego.
I na koniec obrus od cioci po renowacji. Bawełniana koronka dodała mu uroku.
Na dziś kończę, uczę się na sprawdzian z angielskiego. Do usłyszenia:)