poniedziałek, 8 sierpnia 2011

CIĄGŁE ZMIANY i zaniedbanie

Ojej…. Jak dawno mnie tutaj nie było. Nie będę się usprawiedliwiać tym, że nie miałam czasu, czy możliwości napisania czegokolwiek na blogu. Prawda jest taka, że jestem leniwa, a nawet bardzo… Często po wejściu na bloga miałam ochotę coś napisać, lecz po włączeniu edytora ta ochota znikała. Podziwiam osoby, które potrafią się zmobilizować i codziennie wprowadzać zmiany na swoim blogu. Ja niestety tego nie potrafię i potem gromadzi się tyle rzeczy, że nie wiem od czego zacząć.
 Hmm… może zacznę  od tego co ostatnio było dla mnie najważniejsze. Otóż oficjalnie od 25 lipca jestem  studentką pierwszego roku studiów na kierunku Finanse i Rachunkowość w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Generalnie nic się w moim życiu nie zmieniło, ale jednak jest to jakaś zmiana. Zawsze ciężko znosiłam jakiekolwiek zmiany. A teraz dużo się zmieni… moja spokojna egzystencja na „łonie natury” (czyt. mieszkanie na wsi) zmieni się w wieczną gonitwę, to na tramwaj, to na pociąg. Piękny widok z okna przeistoczy się w szarą miejską rzeczywistość. A przede wszystkim będę daleko od domu, a tego nie lubię najbardziej. Nie wyobrażam sobie mojego nowego życia. Swoją drogą miło będzie przeczytać ten wpis za kilka lat, kiedy to będę już studentką- weteranką i nic nie będzie mi straszne. Póki co stresuję się pierwszym dniem na uczelni, każdy pewnie powie, że nie ma czym, ale jakby nie było to jest coś nowego. Nowi ludzie, nowe otoczenie, jednym słowem wszystko nowe....
Kolejną ważną sprawą jest to, że wczoraj rozpoczęłam mój ostatni „nasty” rok życia. Wiem, że teraz już nie ma odwrotu, niedługo będę zmuszona do podejmowania samodzielnych decyzji. Wczoraj nie dmuchałam świeczek, więc nie mogłam wypowiedzieć życzenia.  Mam ich kilka, ale z racji tego, że podobno nie można ich nikomu zdradzić, nie mogę o tym tutaj napisać…


Jedyną rzeczą, która nie zmieniła się przez ostatni miesiąc jest to, że w dalszym ciągi niestety nie stworzyłam żadnej nowej biżuterii. To mnie smuci najbardziej. Mam trzy skrzynki kamieni w różnych kształtach i kolorach, ale cierpię na deficyt srebra. Oczywiście najprościej byłoby zamówić co nieco tego srebrzystego metalu, ale przedzieranie przez dziesiątki stron jest dość męczące i dlatego przeważnie sobie to odpuszczam. Jednak świadomość, że te piękne minerały się marnują jest dobijająca, dlatego też gdy skończę pisać ten post postaram się zamówić co nieco. Muszę wykorzystać czas kiedy mam zapał, ponieważ po maturze chyba się on we mnie „wypalił”. Wmawiam sobie, że trzeba po tym (tzn. po maturze) odpocząć, ale ileż można odpoczywać?? W życiu nie miałam takich długich wakacji, a może to dlatego?? Nie wiem… Nie było tak, że nie robiłam nic, zajmowałam się siostrą, robiłam porządki, pracowałam, tak… pracowałam, byłam na wakacjach i robiłam wiele innych rzeczy. Nie można powiedzieć, że się leniłam, bo każdy kto mnie zna wie, że nie potrafię usiedzieć w miejscu przez dłuższy czas, moje ręce potrzebują zajęcia. Oooo… właśnie sobie przypomniałam, że nie siedziałam  ostatnio bezczynnie- zajęłam się decoupage’m.  Ale o efektach w następnym poście, bo ten jak na moje możliwości jest i tak długaśny. Zapamiętajcie go, bo taki już chyba szybko się nie powtórzy.
I na tym kończę dziś ten długi post.